piątek, 15 lutego 2013

drugi.

Obudziła się w południe. Ból głowy ustał, więc wstała na trochę chwiejnych nogach i ruszyła w stronę szafy. Ubrała się w czarne szorty i wielką bawełnianą koszulę. Podwinęła rękaw i zeszła na dół kuchni. Nikogo nie było. Zrobiła sobie na śniadanie tosty i nalała sobie soku jabłkowego. Usiadła przy stoliku i powoli zaczęła przeżuwać śniadanie. Sięgnęła po gazetę, która leżała naprzeciw niej. Na pierwszej stronie był rudy chłopak. Uroczy, ale nie mogła powiedzieć, że był przystojny. Miał to coś w sobie. Przeczytała o nim artykuł. Grał na gitarze, śpiewał piosenki o miłości.. Był ideałem chłopaka. Odłożyła gazetę i nuciła sobie piosenkę Skinny Love. Odłożyła brudny talerz i szklankę do zmywarki. Zagalopowała się, co było jednoznaczne z tym, że zaczęła śpiewać. Nagle usłyszała jakiś drugi głos, który nie raz słyszała. Dochodził ze studia. Szybko wyszła z kuchni i skierowała się w jego stronę. Zajrzała przez lustro weneckie, które tata założył kiedy ludzie zaczęli stresować artystów.
Zauważyła tego rudego chłopaka, co był na okładce magazynu. Zrobiła się momentalne czerwona. Ten głos należał do tego chłopaka, ten głos, co pomógł jej przetrwać cały rok szkolny.
Szybko pobiegła do góry i wleciała do pokoju. Padła na łóżko. Nie mogła się uspokoić. Nie dość, że zamieniła się w buraka, to jeszcze w jej brzuchu wylęgło się stado małych motylków. Spodobał jej się.
- Jessie! – krzyknął Jamie. – Śpisz?
Wszedł do jej pokoju. Zauważył, że siostra się nie rusza. Szybko do niej podszedł.
- Spoko, żyję – zaśmiała się z trudem przez poduszkę. Nie chciała, żeby ją zobaczył.
- Choć na dół, ten chłopak co nagrywa album u ojca właśnie skończył na dziś i chce cię poznać – uśmiechnął się. Podniosła głowę i spojrzała na niego z przerażeniem w oczach.
- Ja nie zejdę – zastrzegła i wbiła się ciałem w łóżko. – Nie ma mowy.
- Jess – powstrzymywał się od śmiechu. – Co ty odpieprzasz?
- Nic – wstała z łóżka. Spojrzała w lustro. Rumieniec zbladł. – No mogę zejść, ewentualnie.
Ruszyła z przodu. Jamie nadal uśmiechał się, jak kretyn. Kiedy znaleźli się na dole, Jessie usłyszała głos taty, dobiegający z salonu. Było tam mnóstwo ich starych zdjęć, jeszcze przed rozwodem rodziców.
- Tutaj Jess po raz pierwszy zobaczyła studio – powiedział James, gdy nagle zobaczył swoją córkę. – No i jest moja mała księżniczka.
- Tato – westchnęła i podeszła do nich.
- Przepraszam – zaśmiał się. – Jessie to jest Ed Sheeran, Ed to jest moja córka, Jess.
Ed podał jej rękę i uśmiechnął się przyjaźnie. Odwzajemniła gest i uścisnęła jego dłoń. Zauważyła, że na lewej ręce miał tatuaż. Łapkę kota.
- Grasz na gitarze? – zapytał się jej.
- Nie – pokiwała przecząco głową. – Wolę fortepian. Jamie gra na gitarze.
- Bo moja słodziutka siostra zawsze odstaje od rodziny, nie prawdaż? – zaśmiał się, obejmując dziewczynę. Zawstydziła się. Ed to zauważył. Wydawała mu się słodka jak cukierek, ale czuł, że może pokazać pazurki.
Jamie spojrzał na siostrę i Sheerana. Ona starała się na nią nie patrzeć. On rzucał na nią pojedyncze spojrzenia, rozmawiając o jakimś producencie. Jak na razie nie ma się czego obawiać pomyślał. Jak na razie.
- Ja muszę już lecieć – w końcu powiedział Ed. – Miło było cię poznać.
Uśmiechnęła się do niego.
- Ciebie również.
Pożegnał się ze wszystkimi i wyszedł z gitarą, którą miał schowaną w futerale. Jessie położyła się na kanapie. Nie mogła skupić myśli na nikim innym, jak tylko na nim. Nie wiedziała, że może jej się spodobać chłopak, którego pierwszy raz widziała na oczy. Jednak znała tak długo jego głos, może była w nim zauroczona od samego początku. Nie. To od tego momentu jak go zobaczyła w studiu.
James spojrzał na córkę, po czym przeniósł wzrok na syna, który siedział koło niej.
- Jamie, możemy pogadać.
Chłopak wstał i poszedł za ojcem. Jess leżała i nie kontaktowała z nikim, nie widziała gdzie idą i w tym momencie jej to nie obchodziło.
Szedł za ojcem, aż do studia. James zamknął za nimi drzwi.
- Słuchaj Jamie – powiedział poważnie. – Jeśli będziesz coś widzieć, że Jessie pisze z jakimiś chłopakami, spotyka się lub rozmawia przez telefon.
- Myślisz, że ona i Ed.. – zaśmiał się. – Może ona tak, ale sądzę, że on nie chce się spotykać z taką smarkulą jak Jessie.
- Masz mi mówić o wszystkim. Jak agent pracujący dla mnie.
- Ale nie rozumiem czemu – powiedział cicho.
- Bo wiem, co to znaczy być facetem w show-biznesie. Twoja matka wie, jak to jest być kobietą takiego gościa. Nie chcę, żeby Jessie też to poznała. Po prostu martwię się o nią.
- Przesadzasz – westchnął. – On mi nie wygląda na takiego. Fajny szwagier by był.
Zaśmiał się, ale spojrzał na groźną minę ojca.
- Obiecuję, że zrobię wszystko, żeby Jess miała normalnego chłopaka – przyrzekł.
W tym samym czasie dziewczyna już przeglądała Internet w swoim pokoju. Weszła na twittera i wpisała w wyszukiwarkę ed sheeran. Od razu pojawiło się konto, które chciała znaleźć. Weszła na ikonkę. Pierwszy tweet, który zobaczyła to: Nagrania rozpoczęte! Przejrzała prawie wszystkie. Zaktualizowała stronę. Pojawił się jeszcze jeden. Piękna dziewczyna sprawiła, że aż zapomniałem o moich tekstach.
Otwarła szeroko buzię. Szybko go follownęła i od razu wyłączyła laptopa. Padła na łóżko. Znów cała czerwona. Nie wiedziała, co o tym myśleć. Po prostu była szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa. Po raz pierwszy od ponad roku.

3 komentarze:

  1. Urocze, czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zakochałam się w twoim opowiadaniu *.* . mogłabyś mnie powiadamiać o nowych notkach na tt ? :) @2LittleMonkiesX

    OdpowiedzUsuń